Dlaczego ruch praw zwierząt potrzebuje feminizmu?

Wegańskie uściski na Kongresie Kobiet

To tekst, który przygotowałam na panel w Centrum Zielonym na VII Kongresie Kobiet. Gdybym mówiła w sposób bardziej uporządkowany, to tak właśnie by to zabrzmiało.


Jestem przedstawicielką ruchu działającego na rzecz praw zwierząt. Ten ruch utożsamia się z ruchem ekologicznym, ale jest to bardzo duże uproszczenie. Ruch prozwierzęcy nie zgadza się na traktowanie zwierząt jako surowca, którym możemy gospodarować w bardziej lub mniej odpowiedzialny sposób. Istnieje konsensus naukowy dotyczący tego, że zwierzęta są istotami świadomymi, a poziom ich świadomości nie różni się znacząco od ludzkiej. Są istotami, którym nie jest bez różnicy co się z nimi dzieje, które nawiązują skomplikowane relacje, mają swoje preferencje i chcą decydować o swoim życiu. Dostrzegając wartość jednostek, ruch prozwierzęcy sytuuje się raczej w tradycji ruchów walczących o sprawiedliwość społeczną, niż w tradycji konserwacji przyrody.

Naszym zdaniem życie zwierząt ma wartość samą w sobie, niezależnie od tego, czy są to zwierzęta będące pod ochroną. Ilość jednostek nie ma tu znaczenia. Uznajemy, że ich ciała należą do nich i my nie mamy prawa decydować co się z tymi ciałami dzieje. Nie mamy też prawa zawłaszczać ich sił reprodukcyjnych dla naszych celów, jak dzieje się to przy produkcji mleka lub jajek, lub rozmnażania zwierząt na potrzeby dalszego chowu. Biorąc pod uwagę skalę problemu – ilość zwierząt zabijanych każdego roku – jedzenie mięsa jest największym problemem przemocy i okrucieństwa z jakim mamy współcześnie do czynienia.

Naszym celem jest podważanie hierarchii, której częścią jest również dyskryminacja kobiet. Kobiety są może drugą płcią, ale najniżej w naszej hierarchii są właśnie zwierzęta. Jedzenie mięsa jest tak samo normalne i naturalne i niewidzialne jak heteroseksizm. U podstaw jedzenia mięsa stoi opresyjna ideologia, która pozwala nam zapomnieć o tym, że istnieją jednostki. To ten sam sposób myślenia, który robi z ludzi anonimowych uchodźców i pozwala, żeby problemy indywidualnych kobiet zniknęły z debaty o prawie do aborcji.

Zależało mi na tym, żeby pojawić się na Kongresie Kobiet, ponieważ ruch feministyczny był pierwszym ruchem społecznym z którym się związałam. Ponadto, im dłużej działam na rzecz zwierząt tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że pewnych spraw dotyczących zwierząt nie uda nam się rozwiązać bez rozwiązania pewnych problemów związanych ze stereotypami płciowymi, oraz pozycją kobiet w społeczeństwie.

Podstawową sprawą jest temat jedzenia mięsa, szczególnie jeśli wiemy o tym, że prawie każde zwierzę zabijane w Polsce jest zabijane właśnie dla mięsa. Ciężko jest dyskutować o mięsie i etyce nie podejmując jednocześnie dyskusji nad rezygnacją lub ograniczeniem jego spożywania. Tutaj natykamy się jednak na barierę związaną ze stereotypami płciowymi. O ile kobieta ograniczająca jedzenie, odmawiająca zjadania kotleta, mieści się w normie, o tyle dla mężczyzn jest to już sprawa bardziej skomplikowana. Mężczyzna, który nie je mięsa jest postrzegany jako zniewieściały. Stereotypowe postrzeganie męskości jest tym samym istotną barierą w zmianie diety przez połowę społeczeństwa i tutaj nasza nadzieja w sukcesach ruchu feministycznego w obalaniu tych stereotypów.

Kiedy byłam związana z ruchem feministycznym wyrobiłam sobie nawyk liczenia kobiet. I jak to wygląda od strony liczbowej? Ruch prozwierzęcy jest prawie tak samo sfeminizowany jak ruch feministyczny. Niezależnie od kraju, składa się on w 80% z kobiet. A jak wiemy na przykładzie pielęgniarek czy przedszkolanek, każda grupa, która jest sfeminizowana, przestaje się liczyć, nie jest poważnym partnerem do dyskusji. Jeśli postulaty kobiet nie będą traktowane jak poważne postulaty polityczne, to postulaty sfeminizowanego ruchu prozwierzęcego nie będą również traktowane poważnie.

Zaobserwowałam również, że o ile w ruchu działającym na rzecz zwierząt mamy do czynienia z 80% kobiet, to sprawy mają się zupełnie inaczej kiedy przyglądamy się liderom, prezesom, czy rzecznikom, i nieprzypadkowo używam tutaj męskiej formy. Obserwuję ten problem od wielu lat, liczę osoby występujące na konferencjach i wypowiadające się w imieniu swoich organizacji. To zjawisko obserwuję zarówno w Polsce jak i za granicą (aczkolwiek czasami mam wrażenie, że w Polsce proporcje mamy bardziej wyrównane niż w zachodnioeuropejskiej czy amerykańskiej części ruchu). Dysproporcja płciowa w ruchu działającym na rzecz zwierząt jest tak duża, że nawet połowa władzy jest postulatem dyskryminującym kobiety.

Dlaczego miałoby to mieć znaczenie w sytuacji kiedy mówimy o organizacjach społecznych, często nie zatrudniających nikogo i opierających się na wolontariacie? Jeśli funkcjonują mechanizmy, które sprawiają, że kobiety są mniej skłonne do zajmowania stanowisk liderskich, to znaczy, że sami podcinamy skrzydła sprawie, o którą walczymy. Pula kobiecych talentów jest dużo większa, ale wybieramy spośród stosunkowo niedużej puli talentów męskich, które mamy do dyspozycji.

Mam czasami poczucie, że kobiety które zdobywają wyższe pozycje w swoich organizacjach są zaszczuwane. Wiem, że to nie jest problem dotykający tylko polskiego ruchu, bo mam też koleżanki, które są prezeskami organizacji w innych krajach i wiem, że stykają się z bardzo podobnymi problemami. Warto pamiętać, że przeprowadzano eksperymenty, które wykazały, że o ile kobiety na stanowiskach przywódczych są bardzo często uważane za bardzo kompetentne, to po prostu nie są lubiane.

Oprócz wielu obciążeń wiążących się z odpowiedzialnością za prowadzoną organizację, kobiety muszą więc dodatkowo zmagać się z bagażem bycia suką. Jest to bagaż, który towarzyszy każdej kobiecie, która wychodzi przed szereg – zarówno przed szereg kolegów, jak i koleżanek.

Gdyby ruch feministyczny nie dał mi umiejętności rozumienia jak działają takie schematy to nie poradziłabym sobie z prowadzeniem organizacji. Feminizm dał mi niezbędne narzędzia i ja tymi narzędziami mogę teraz dzielić się również z kobietami z innych organizacji, z którymi współpracuję.

Advertisements

2 thoughts on “Dlaczego ruch praw zwierząt potrzebuje feminizmu?

  1. To co zaobserowałam w swoim życiu, że za mało jest wdzięczności a za dużo nienawiści.
    Szczerze dziękuję Pani Dobrosławo oraz wszystkim którzy działają na rzecz zwierząt.
    Osobiście wybrałam “wersję minimum” jestem wegetarianką.
    Bardzo dziękuję wszystkim którzy swoim życiem pozytywnie zmieniają nasz świat.
    Z poważaniem,
    Monika Barul

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s