A gdyby chodziło o ludzi?

A gdyby chodziło o ludzi-

Teoretycy i teoretyczki ruchu prozwierzęcego krytykujacy takie incjatywy jak Meatless Mondays, Veganuary czy wszelkie inne pomysły, które mają na celu inspirowanie ludzi do wykluczania produktów pochodzenia zwierzęcego w ściśle określonych momentach posługują się z reguły jednym, powtarzanym do znudzenia argumentem: “A gdyby chodziło o ludzi? Przecież nie popieralibyśmy poniedziałków bez pedofilii, albo niestosowania przemocy domowej przez jeden miesiąc w roku”.

Podstawowy problem z tym argumentem polega na tym, że dokonuje się próby porównania przemocy wobec ludzi, której sprzeciwia się zdecydowana większość społeczeństwa i praktyki zjadania zwierząt, w której uczestniczy zdecydowana większość społeczeństwa. Czy stopień poparcia postulatów przez społeczeństwo powinien wpływać na stosowaną przez ruch społeczny strategię? Trudno mi wyobrazić sobie, że tak duża różnica może nie mieć znaczenia.

Jeśli przemoc wobec zwierząt związana z funkcjonowaniem przemysłu mięsnego jest społecznie akceptowana, to szukając przykładów kampanii dotyczących przemocy wobec ludzi, również warto rozejrzeć się za działaniami, które mają na celu zwalczanie przemocy powszechnej i akceptowanej przez dane społeczeństwo. Amy Cuddy, w swojej książce “Presence: Bringing Your Boldest Self to Your Biggest Challenges” podaje przykład takiej kampanii.

Wszystko zaczęło się w 1992 roku w Bostonie, gdzie grupa duchownych podjęła próbę powstrzymania wojny gangów w okolicznej dzielnicy. Kiedy udało się im już nawiązać nić porozumienia z okoliczną młodzieżą, zaproponowali rozejm, który miał trwać od Święta Dziękczynienia do Nowego Roku. Duchowni sami przyznają, że dawanie takich ścisłych ram wywoływało u nich moralny dyskomfort. Ciężko było odpowiadać dzieciakom na pytania w stylu: “Okej, to przestajemy strzelać do siebie o północy w środę? Czy dopiero rano w Święto Dziękczynienia? A możemy znów strzelać 31 grudnia, czy dopiero 1 stycznia?”

Jeden z pomysłodawców rozejmu przyznawał: “Walczyłem ze sobą. Najchętniej powiedziałbym im: nie chcę, żebyście w ogóle zaczęli znów strzelać. (…) Ale chodziło nam o to, żeby byli w stanie zawrzeć rozejm i dać im poczucie jak to jest iść przez dzielnicę nie musząc oglądać się co pięć sekund przez ramię”. Czy pomysł duchownych zadziałał? Możecie wysłuchać wykładu jednego uczestników tej kampanii na na TED: “How we cut youth violence in Boston by 79 percent“. Warto dodać, że wydarzenia tamtego okresu przeszły do historii jako “Boston Miracle”.

Kampanie, które mają na celu czasowe ograniczenie przemocy wobec ludzi miały miejsce. Bostoński cud nie jest jedynym takim przypadkiem. Lektura materiałów na temat sposobów radzenia sobie z przemocą w dzielnicach opanowanych przez gangi da wiele przykładów innych, ale bardzo podobnych kampanii. Trafiłam nawet na informacje o kampanii zainicjowanej przez rodziców zabitych dzieciaków, której centralnym postulatem były niedziele bez strzelanin.

Takie kampanie działają. Dają szansę zasmakować życia bez przemocy. Tak samo jak poniedziałki bez mięsa i 30-dniowe wegetariańskie wyzwania. Wspierajcie je, podsyłajcie informacje o nich znajomym i nie słuchajcie ludzi, którzy je atakują. Nie odrobili po prostu zadania.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s