10 sposobów na to jak być aktywistką i nie zwariować

10 SPOSOBÓW NA TO JAK BYĆ AKTYWISTKĄ I NIE ZWARIOWAĆ

  1. Myśl strategicznie

Strategiczne planowanie działań ma tę dobrą stronę, że pozwala nam zawczasu oszacować jakie cele są do osiągnięcia tu i teraz i móc sprawdzić czy nam się to udaje czy nie. Jeśli myślimy i działamy strategicznie to potrafimy skupić się na rzeczach ważnych i poświęcić im należną uwagę. Niektóre z tych problemów mogą być rozwiązane tylko wtedy, kiedy pewna grupa osób zdecyduje się poświęcić na nie cały swój czas i energię. Strategiczne działanie pozwala nam obierać bardziej realistyczne cele i je osiągać. A niewiele rzeczy działa równie motywująco jak sukces.

2. Dostrzegaj sukcesy

Dla wielu aktywistów i aktywistek szklanka jest zawsze do połowy pusta. Zakaz hodowli zwierząt na futro w Holandii? Narzekamy, bo dopiero teraz i do tego z okresem przejściowym. Znana osoba została wegetarianką i mówi o tym w telewizji? Krytykujemy, bo dalej pije mleko.

Nasze cele są bardzo ambitne i rzeczywistości bardzo daleko jeszcze do tego ideału. Jeśli będziemy skupiać się na tym jak dużo światu brakuje do utopii, którą nosimy w sercu, będziemy ciągle się frustrować. Skupiajmy się na tym jak dużo zmieniło się na dobre przez ostatnie 5, 10, 50 lat i z tego czerpmy siłę do dalszego działania.

3. Walcz z gniewem

Nie jest niczym zaskakującym, że nasza wiedza na temat realiów hodowli zwierząt wywołuje gniew. W ruchu prozwierzęcym jest dużo gniewu: złościmy się na hodowców, rząd, innych aktywistów i całe społeczeństwo. Można mieć czasami wrażenie, że tylko aktywiści pełni gniewu są uważani za prawdziwych aktywistów.

Problem w tym, że to nie jest emocja, która może nas napędzać długo bez siania spustoszenia w nas samych. Gniew dodatkowo czyni nas nieracjonalnymi i nieprzekonywującymi i w ten sposób działa przeciwko nam i nie pozwala na osiąganie naszych celów.

Walczymy o lepszy świat i chcemy obudzić w ludziach więcej dobrych emocji wobec zwierząt. Warto takich emocji poszukać też w sobie i na nich opierać swoje działania. Warto karmić się emocjami, które faktycznie nas odżywiają.

4. Pamiętaj, że to wojna, która będzie trwała długo.

Zbyt często żyjemy w poczuciu, że od musimy zrobić jak najwięcej i to jak najszybciej. Zmiana świata nie jest jednak prostym zadaniem, a zmiana którą my chcemy dokonać jest prawdopodobnie trudniejsza od zmian, o jakie walczyły którekolwiek inne ruchy społeczne. To wojna, która będzie trwała naprawdę długo, a jej wygranie nie zależy tylko od Ciebie. Kiedy potrzebujesz chwili wolnego, zaufaj, że inni będą w tym czasie pracować i świat się nie zawali. Jeśli nie dbasz o siebie i działasz pod ciągłą presją, to w końcu wypalisz się i znikniesz z tego ruchu, a zwierzęta stracą swojego sprzymierzeńca.

5. Pamiętaj o swoich niedoskonałościach

Łatwiej nie frustrować się niedociągnięciami innych osób, jeśli zdajemy sobie sprawę, że sami też nie jesteśmy święci. I nie musimy być. Dbanie o poprawę swoich nawyków jest słuszne, ale być może nie warto poświęcać zbyt dużo czasu na dążenie do doskonałości. Wady w innych i w sobie czasami najlepiej po prostu zaakceptować i skupić się na ważniejszych rzeczach.

6. Pamiętaj o swoich mocnych stronach

Możemy ocenić które zadania są ważne i kluczowe, a które mniej, ale warto pamiętać też o tym, że nie do każdej pracy będziemy się nadawać. Być może nie warto nastawiać się tylko na to, że będziemy robić same przyjemne rzeczy i tylko to co sprawia nam frajdę, ale wybieranie sobie aktywności, które spowodują, że odechce nam się żyć też nie jest nikomu potrzebne. Rozejrzyj się dobrze i znajdź dla siebie coś w czym będziesz się sprawdzać i do czego będzie chciało Ci się wracać. Jeśli masz ambicje działania na rzecz zwierząt naprawdę długo, to nie dasz rady, jeśli to co robisz nie będzie dawało Ci satysfakcji.

7. Działaj zamiast rozpaczać

Wiele osób ruchu prozwierzęcym czuje moralny obowiązek zapoznawania się ze wszystkimi nowymi dokumentami na temat hodowli zwierząt i kolejnymi dowodami na to, że nie ma okrucieństw, którym gdzieś na świecie nie byłyby poddawane zwierzęta. Musimy zdawać sobie sprawę, że oglądanie takich materiałów jest dla nas bardzo obciążające, a zwierzętom wcale nie pomaga. Nie musimy czuć obowiązku cierpieć tak, jak cierpią zwierzęta. Powinniśmy czuć obowiązek, żeby jak najszybciej z tym cierpieniem skończyć.

8. Sprzeciwiaj się wewnętrznym konfliktom

Osoby działające na rzecz zwierząt są często atakowane przez media, przez hodowców, a nawet przez przypadkowych przechodniów. Jednak najgorsze ataki to te, których autorami i autorkami są osoby po naszej stronie barykady. W każdym ruchu społecznym powinno być miejsce na zdrową debatę o strategii i taktyce. Ale zasypywanie oskarżeniami o zdradę ideałów, „sprzedanie się”, działanie na szkodę zwierząt to zachowania, na które miejsca zdecydowanie być nie powinno.

Zbyt często zamiast pamiętać o tym, że łączy nas wspólny cel, skupiamy się na drobnych różnicach, które nas dzielą. Każdemu przyda się trochę pokory. Nie potrafimy przewidywać przyszłości i nie wiemy co dokładnie zadziała, a co nie. Nie oznacza to, że nie ma znaczenia jak działamy, bo zawsze powinniśmy opierać się na najlepszych na daną chwilę przesłankach. Różnorodność w ruchu jest wartością, a do wielu celów można dojść na wiele sposobów.

9. Rozwijaj się

Warto dostrzegać, że działanie na rzecz zwierząt rozwija nas też osobiście. Uczymy się występować przed kamerą, montować filmy, robić dobre zdjęcia, pisać informacje prasowe, prowadzić szkolenia i setki innych rzeczy. Nie ma nic złego w tym, że w działaniu dla innych odnajdziemy też wartość dla siebie. Co więcej, być może warto nawet stawiać na własny rozwój, bo to czyni nas coraz lepszymi aktywistami. Są też przesłanki za tym, że rozwijanie umiejętności daje nam pewność siebie, która pozwala lepiej radzić sobie ze stresem i ułatwia podnoszenie się po porażkach.

10. Dbaj o siebie

Dobrze się odżywiaj, uprawiaj sport, spotykaj się ze znajomymi i odpoczywaj. Jeśli nie będziesz dbać o siebie to nie będziesz w stanie robić ważnych rzeczy dla zwierząt za jakiś czas. Nawet jeśli wydaje Ci się, że świetnie sobie radzisz robiąc to rok czy dwa, to posłuchaj co mają na ten temat do powiedzenia aktywiści, którzy są w tym ruchu po 20-30 lat. To nie sprint tylko ultramaraton. Musisz dzielić siły tak, żeby starczyło ich na bardzo długo.

Advertisements

A gdyby chodziło o ludzi?

A gdyby chodziło o ludzi-

Teoretycy i teoretyczki ruchu prozwierzęcego krytykujacy takie incjatywy jak Meatless Mondays, Veganuary czy wszelkie inne pomysły, które mają na celu inspirowanie ludzi do wykluczania produktów pochodzenia zwierzęcego w ściśle określonych momentach posługują się z reguły jednym, powtarzanym do znudzenia argumentem: “A gdyby chodziło o ludzi? Przecież nie popieralibyśmy poniedziałków bez pedofilii, albo niestosowania przemocy domowej przez jeden miesiąc w roku”.

Podstawowy problem z tym argumentem polega na tym, że dokonuje się próby porównania przemocy wobec ludzi, której sprzeciwia się zdecydowana większość społeczeństwa i praktyki zjadania zwierząt, w której uczestniczy zdecydowana większość społeczeństwa. Czy stopień poparcia postulatów przez społeczeństwo powinien wpływać na stosowaną przez ruch społeczny strategię? Trudno mi wyobrazić sobie, że tak duża różnica może nie mieć znaczenia.

Jeśli przemoc wobec zwierząt związana z funkcjonowaniem przemysłu mięsnego jest społecznie akceptowana, to szukając przykładów kampanii dotyczących przemocy wobec ludzi, również warto rozejrzeć się za działaniami, które mają na celu zwalczanie przemocy powszechnej i akceptowanej przez dane społeczeństwo. Amy Cuddy, w swojej książce “Presence: Bringing Your Boldest Self to Your Biggest Challenges” podaje przykład takiej kampanii.

Wszystko zaczęło się w 1992 roku w Bostonie, gdzie grupa duchownych podjęła próbę powstrzymania wojny gangów w okolicznej dzielnicy. Kiedy udało się im już nawiązać nić porozumienia z okoliczną młodzieżą, zaproponowali rozejm, który miał trwać od Święta Dziękczynienia do Nowego Roku. Duchowni sami przyznają, że dawanie takich ścisłych ram wywoływało u nich moralny dyskomfort. Ciężko było odpowiadać dzieciakom na pytania w stylu: “Okej, to przestajemy strzelać do siebie o północy w środę? Czy dopiero rano w Święto Dziękczynienia? A możemy znów strzelać 31 grudnia, czy dopiero 1 stycznia?”

Jeden z pomysłodawców rozejmu przyznawał: “Walczyłem ze sobą. Najchętniej powiedziałbym im: nie chcę, żebyście w ogóle zaczęli znów strzelać. (…) Ale chodziło nam o to, żeby byli w stanie zawrzeć rozejm i dać im poczucie jak to jest iść przez dzielnicę nie musząc oglądać się co pięć sekund przez ramię”. Czy pomysł duchownych zadziałał? Możecie wysłuchać wykładu jednego uczestników tej kampanii na na TED: “How we cut youth violence in Boston by 79 percent“. Warto dodać, że wydarzenia tamtego okresu przeszły do historii jako “Boston Miracle”.

Kampanie, które mają na celu czasowe ograniczenie przemocy wobec ludzi miały miejsce. Bostoński cud nie jest jedynym takim przypadkiem. Lektura materiałów na temat sposobów radzenia sobie z przemocą w dzielnicach opanowanych przez gangi da wiele przykładów innych, ale bardzo podobnych kampanii. Trafiłam nawet na informacje o kampanii zainicjowanej przez rodziców zabitych dzieciaków, której centralnym postulatem były niedziele bez strzelanin.

Takie kampanie działają. Dają szansę zasmakować życia bez przemocy. Tak samo jak poniedziałki bez mięsa i 30-dniowe wegetariańskie wyzwania. Wspierajcie je, podsyłajcie informacje o nich znajomym i nie słuchajcie ludzi, którzy je atakują. Nie odrobili po prostu zadania.